Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Czas na polskie czebole

Odpowiedzialność za tworzenie polskich „narodowych czempionów” gospodarczych 
musi wziąć na siebie państwo – pisze dla "Rzeczpospolitej" publicysta Sebastian Bojemski. Na co Piotr Kraczkowski (gość) komentuje w Internecie, że to brednie.

...W przypadku Polski, po 45 latach socjalizmu i niszczenia indywidualnej własności, państwo musi wziąć na siebie odpowiedzialność za tworzenie „narodowych czempionów” w tych sektorach, które – na arenie międzynarodowej – stanowią o jego potencjale.
...
Dzisiejsze zamieszania w europejskiej gospodarce i europejskim systemie politycznym powinno być wykorzystane przez rządzących do budowy polskich przedsiębiorstw o znaczeniu globalnym. Po 23 latach bycia przedmiotem przejęć Polska i Polacy muszą zmienić się w konkwistadorów.
...
Dobrym przykładem przełamywania własnych słabości w tej dziedzinie jest przejęcie kanadyjskiej spółki wydobywczej Quadra FX przez KGHM (przy tej okazji trzeba przypomnieć ataki ze strony byłego ministra Skarbu Państwa na zarząd KGHM za tę transakcję).
...
Jedna próba zbudowania okrętu flagowego polskiej gospodarki się udała. W interesie państwa jest wykorzystywanie każdej możliwości do budowania „narodowych czempionów”. Państwo musi takie działania inspirować i wspierać, zwłaszcza że kamieniem milowym w budowaniu polskich liderów globalnych jest zdobycie dominującej pozycji na własnym rynku. Dopiero wówczas będzie możliwa ekspansja na rynki zagraniczne.

Nie może być tak, że Zbigniew Jagiełło, prezes największego polskiego – kontrolowanego przez państwo – banku PKO BP SA ma problemy z przejęciem Banku Pocztowego, ponieważ państwowa Poczta Polska nie wyraża na to zgody. Tego typu klincze paraliżują potencjał budowy europejskiej grupy finansowej, której centrum decyzyjne jest w Warszawie. 


Powtórzę jeszcze raz: przy dzisiejszym zamieszaniu w Unii Europejskiej mamy szansę na zmianę naszego miejsca w unijnym szeregu. Jeśli nie wykorzystamy tej szansy na budowanie własnego potencjału przemysłowo-finansowego, okrętów flagowych polskiej gospodarki, to zamiast partnerem dla państw zachodnich, będziemy jedynie – jak w dużej mierze jest obecnie – rynkiem taniej siły roboczej i zbytu, czym się skażemy, jako naród, na wegetację.


Czytaj całość: "Rzeczpospolita", 17.05.2013, str. A12, Czas na polskie czebole. Autor - Sebastian Bojemski


Komentarz internetowy www.rp.pl
Piotr Kraczkowski (gość) pisze: 17 maja 2013 12:55:17 


**Jednym z elementów budowy silnej, a co za tym idzie, ekspansywnej gospodarki są
narodowe czempiony" – globalne przedsiębiorstwa pozostające pod bezpośrednią (własnościową) lub pośrednią (poprzez zamówienia) kontrolą państwa, które w zamian za „opiekę” odwzajemniają się wspieraniem zagranicznej i wewnętrznej polityki państwa.**

Najpierw Rzeczpospolita forsuje brednie o "wolnym rynku", a teraz publikuje brednie jak ten cytat. Podstawą "społecznej gospodarki rynkowej" jest gospodarka prywatna, konkurencja prywatnych przedsiębiorstw i rynek, a nie państwowe monopole. Wyłącznym i jedynym celem tworzenia takich pożal się boże "narodowych czempionów" jest unikanie konkurencji rynkowej przez nieudolnych, niekompetentnych managerów, którzy będą narzucać podatnikowi buble swojej produkcji pobierając haniebnie wysokie, bazujące wyłącznie na władzy, a nie na ich pracy pensje i odwdzięczać się politykom zatrudnianiem ich jeszcze bardziej niekompetentnych "kolesiów". Dlaczego te "czempiony" nie mogą być "czempionami" wygrywając w konkurencji rynkowej, lecz potrzebują do tego pieniędzy podatnika? Własność państwowa przedsiębiorstw może istnieć tylko przejściowo: szukanie dogodnego momentu sprzedaży, unikanie dojenia własnych obywateli przez obce koncerny poprzez rachunki za prąd czy wodę itp. Tendencją musi być prywatyzacja firm, państwo nie może być wlaścicielem firm, bo mając pieniądze podatnika jest nieuczciwym konkurentem na rynku: wszystkie inne firmy mogą plajtować, jeśli źle pracują, a firmy państwowe otrzymują pomoc podatnika. Państwo Dolna Saksonia (część federacji RFN) ma np. udział bodaj 20% akcji Volkswagena tylko po to, by uniemożliwić przejęcie Volkswagena przez zagraniczne koncerny, które mogłyby go po prostu zamknąć - to technologiczny wyjątek weryfikowany rynkiem. RFN działa poprzez inwestycje w infrastrukturę: przede wszystkim ma uniwersytety w pierwszej setce świata, ponad 25 000 profesorów, rozbudowane instytuty technologiczne, wyposażenie naukowe najnowszej generacji. Dzięki temu światowe koncerny wiedzą, że ich filie w RFN będą funkcjonować w środowisku o najwyższym poziomie technologicznym i intelektualnym. Do tego dochodzą udogodnienia podatkowe oraz dotacje, np. zakład produkcyjny Intel´a (procesory komputerowe) powstał w byłym NRD dzięki dotacji inwestycyjnej. RFN koncentruje się na wspieraniu postępu naukowo-technologicznego - po za tym obszarem koncerny plajtują, np. AEG. Dotować należy biotech, grafen itp., a nie KGHM!


dodano: 2013-05-17 13:15:32