Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Czy praca po godzinach ma sens?


Statystyczny pracownik zatrudniony w Polsce na etat przepracowuje w tygodniu średnio 41,1 godziny. To więcej niż średni mieszkaniec Unii Europejskiej, który w pracy spędza 40,3 godziny. Czy dłuższy czas pracy oznacza lepsze wyniki? Odpowiedź w specjalnym raporcie firmy Hays, która zajmuje się rekrutacją pracowników. Raport „Nadgodziny, stres i negatywne konsekwencje dla samopoczucia 2018" powstał na podstawie odpowiedzi 3200 respondentów.



Brytyjczycy to pracoholicy?

Nadgodziny to codzienność ponad połowy pracowników w Polsce. Przepracowujemy średnio 41,1 godzin w tygodniu. To dużo, ale jednak znacznie mniej niż jeszcze w 2016 roku, kiedy aż 74 proc. pracowników w Polsce zostawało w pracy po godzinach. Więcej od Polaków pracują tylko Brytyjczycy (43,2 h), Cypryjczycy (41,7 h), Austriacy (41,4 h) i Grecy (41,2 h).

Kto dłużej pracuje? Najczęściej po godzinach w pracy zostają osoby zatrudnione w branżach związanych z produkcją, obsługą klienta, rozwojem biznesu i sprzedażą. Liczba nadgodzin wzrasta wraz z poziomem zajmowanego stanowiska.

Obok 42 proc. specjalistów pracujących w godzinach nadliczbowych, aż 65 proc. dyrektorów, prezesów i zarządzających „pracuje po pracy". – Z raportu Hays wynika, że znaczenie ma także rodzaj umowy między pracownikiem a pracodawcą – mówi Katarzyna Żmudzińska, wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Gdańsku. – Aż 61 proc. zatrudnionych na umowę na czas nieokreślony pracuje dłużej niż to wynika z ich umowy. Z kolei tylko 39 proc. pracujących na zleceniach i umowę o dzieło wypracowuje godziny nadliczbowe – zaznacza Żmudzińska.

Liczba godzin w górę, wydajność w dół

Więcej pracy nie oznacza większej produktywności. Dane pokazują, że bardziej wydajni są pracownicy w tych państwach, w których pracuje się krócej. Tak jest np. w Holandii, Francji i Belgii, gdzie pracownicy w pracy spędzają tygodniowo mniej niż 40 godzin (ok. 39 h). Dodatkowo warto zwrócić uwagę na fakt, że we Francji już 20 lat temu wprowadzono krótszy tydzień pracy. Wynosi on 35 godzin.

A za dużo pracy to negatywne skutki dla zdrowia: „Pracoholizm może prowadzić nie tylko do szybkiego wypalenia zawodowego, lecz także problemów zdrowotnych, m.in. agresji, otyłości, udaru mózgu oraz zawału serca" wyliczają specjaliści portalu Business Journal.

Eksperci przestrzegają, że pracoholizm jest groźny i dla pracownika, i pracodawcy. Jak czytamy w portalu Business Journal: „Pracoholik tylko z pozoru stanowi wzór idealnego pracownika, chętnie angażującego się w nowe projekty, z entuzjazmem podejmującego się kolejnych obowiązków oraz bez narzekania poświęcającego dużo czasu na aktywność zawodową. Takie osoby dość szybko ulegają wypaleniu zawodowemu i to przekłada się bardzo często na innych członków zespołu, na atmosferę w firmie, a także koniec końców na efektywne zamykanie projektów".
 
Pracoholik jest nerwowy, smutny i źle śpi

Większość, bo 74 proc., badanych wskazuje, że nadliczbowe godziny w pracy mają negatywny wpływ na ich samopoczucie i poziom stresu. Wśród najczęstszych dolegliwości ankietowani wskazywali: podenerwowanie i irytację (73 proc.), kłopoty ze snem (66 proc.), zmęczenie i apatię (62 proc.), bóle głowy (58 proc.) oraz smutek i przygnębienie (53 proc.).

– Zmęczenie, zniechęcenie, przypadłości somatyczne, do tego nieergonomiczne stanowiska pracy czy brak zrozumienia ze strony przełożonego powodują, że praca w nadgodzinach nie przynosi oczekiwanego rezultatu – komentuje raport Żmudzińska. – Sytuacja jest niekorzystna zarówno z punktu widzenia pracodawców, jak i pracowników – podkreśla.

Receptą na pracoholizm jest po prostu mniej pracy. Eksperci Business Journal tłumaczą: „Z problemem tym można walczyć, niezbędna jest jednak świadomość, że faktycznie jest się uzależnionym – ten sam mechanizm działa w przypadku innych nałogów. Istnieje wiele sposób radzenia sobie z pracoholizmem, a ich wybór zależny jest od stopnia uzależnienia. Pierwszym krokiem powinien być dzień offline, w którym wyłącza się telefon i laptop, wyjeżdża na łono natury lub oddaje wyłącznie jakiemuś hobby".

W Polsce toczy się obecnie dyskusja dotycząca zmian czasu pracy i skrócenia go o 5 godzin. Obecne zasady mówiące o 40-godzinnym tygodniu pracy zostały ustalone na początku XX wieku.

Praca niekoniecznie w pracy


Trudności ze znalezieniem specjalistów, duża rotacja pracowników oraz niezadowolenie z nadgodzin powodują, że pracodawcy starają się znaleźć rozwiązanie dobre dla obu stron – pracowników i firm. Wśród najczęściej proponowanych wyjść są: elastyczne godziny pracy (74 proc.), praca zdalna i home office (56 proc.), bezpłatny urlop (4 proc.), niepełny wymiar godzin (39 proc.) i ustalenie czasu pracy ze współpracownikami (32 proc.).

– Elastyczny czas pracy i praca zdalna to nie przywileje, a wymóg współczesnego rynku pracy – tłumaczy Katarzyna Żmudzińska. – Pracownikom łatwiej połączyć życie zawodowe i prywatne, wypracowując zadowalający work-life-balance. To z kolei prowadzi do zwiększenia wydajności wykonywanej pracy, jak również wpływa na przyjazną atmosferę w organizacji. Im mniej zestresowany i przeciążony zawodowymi obowiązkami jest pracownik, tym lepiej pracuje – dodaje Żmudzińska.

Aby dotrzymać kroku zmieniającej się rzeczywistości, pracodawcy muszą postawić na innowacje w sposobie zarządzania firmą. To wyzwanie, związane nie tylko z usprawnieniem części procesów, jak np. wprowadzenie elektronicznego obiegu dokumentów, zdalnego dostępu do zasobów firmy czy monitoringu godzin pracy, ale również wyzwanie związane ze zwiększeniem samodzielności pracowników w sposobie zarządzania czasem pracy.


Źródło: UMWP / Aleksandra Chalińska. Raport Hays „Nadgodziny, stres i negatywne konsekwencje dla samopoczucia 2018".
 

dodano: 2019-09-13 06:30:32