Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Dokąd zmierza kapitalizm

20 września w redakcji Tygodnika Polityka odbyła się piąta już debata z cyklu "Dokąd zmierza kapitalizm", organizowana przez Zielony Instytut i Fundację im. Friedricha Eberta - przedstawicielstwo w Polsce, pod patronatem Radia TOK FM. W debacie wzięło udział ponad 100 osób w tym parlamentarzyści, ekonomiści, socjologowie, dziennikarze, studenci, przedstawiciele partii politycznych i organizacji pozarządowych.

Debatę otworzyli Bogumił Kolmasiak z Zielonego Instytutu i Knut Dethlefsen z Fundacji im. F. Eberta. W panelu dyskusyjnym prowadzonym przez red. Wawrzyńca Smoczyńskiego z "Polityki" udział wzięli Dariusz Szwed, polityk Zielonych, Danuta Hubner - europosłanka PO, Ryszard Kalisz - poseł SLD, Elżbieta Smoczyńska - prezeska Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i Andrzej Potocki, wieloletni poseł Unii Wolności, obecnie członek zarządu Stronnictwa Demokratycznego.

Red. Smoczyński, rozpoczynając dyskusję nawiązał do marcowej debaty tygodnika "Polityka" w związku z wydaniem publikacji "Trzęsienie kapitalizmu". Przypomniał, że "- Ogólna konkluzja była taka, że kapitalizm wychodzi z kryzysu obronną ręką, natomiast demokracja przegrywa, jest krucha" - i dodał, że ta debata będzie prowadzona z zielonej perspektywy.

Zdaniem Dariusza Szweda, szefa Rady Programowej Zielonego Instytutu, ostatnie 30 lat zostało na poziomie globalnym zdominowane przez turbokapitalizm, kapitalizm kasyna. Według Szweda obecnie mamy do czynienia z kryzysem nie tylko społecznym i gospodarczym, ale również ekologicznym. Przypomniał o konstytucyjnym zapisie "zasady zrównoważonego rozwoju". Jego zdaniem obszar kapitalizmu jest nieodłącznie związany z demokracją. Postawił tezę, że największą bańką spekulacyjną było oddzielenie ekonomii od świata realnego, matki ziemi. Pieniądz papierowy miał przestać być związany z jakimkolwiek dobrem występującym w przyrodzie, po odrzuceniu parytetu złota i niezastąpieniu go żadnym innym sensownym rozwiązaniem. Dodał, że mamy do czynienia z ogromnym wzrostem wykluczenia społecznego, wzrost gospodarczy nie sprzyja jego równej dystrybucji. "Zdaniem ruchu Zielonych ekonomia stała się domeną finansów, które nie są regulowane demokratycznie i stała się domeną spekulacji. Nową przestrzenią tej spekulacji jest nieetyczny handel żywnością, co powoduje różnego typu kryzysy, a nawet głód" - skonkludował.

Danuta Hubner stwierdziła, że europejski model kapitalizmu jest bardzo silnie obudowany instytucjami demokratycznymi. Jej zdaniem poziom skomplikowania świata przerasta możliwości percepcji świata politycznego. Zwróciła uwagę, że wycofywanie się państwa ze swoich tradycyjnych ról mają początki w czasach "Reaganomiki" i "Thatcheryzmu". "Osłabiliśmy zdolność państwa do realizowania tego, co powinno być jego odpowiedzialnością" - dodała. Według niej, Europa nie powinna mieć wymiaru ani prawicowego, ani lewicowego, ale wyważać różne racje, pomiędzy przekonaniem o potrzebie permanentnej interwencji państwowej, a naturalną potrzebą wolności gospodarczej. "Nowa architektura polityki społecznej może być ważniejsza od polityki przemysłowej" - powiedziała Hubner. Według europosłanki PO, Europa zaczyna się podczas kryzysu dzielić. "Dwie prędkości to nie obsesje, ale fakt". Zdaniem Hubner dziś państwo musi być wielofunkcyjne i być kimś, co wywołuje zmianę, wbrew naturalnej tendecji do petryfikacji i zachowawczości. Hubner dodała, że głównym pytaniem współczesnego kapitalizmu jest "jak powinno wyglądać nowe państwo".

Prof. Elżbieta Mączyńska, prezeska Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, zdefiniowała kapitalizm jako ustrój społeczno-gospodarczy w którym obowiązuje prywatna własność środków produkcji plus praca najemna. Przejście od feudalizmu do kapitalizmu nastąpić miało dzięki technologii, rewolucji wynalezienia druku przez Gutenberga i zmianie stratyfikacji społecznej. Zdaniem Mączyńskiej na świecie mamy do czynienia z bardzo zróżnicowanymi formami kapitalizmu. Przypomniała też, że mimo iż na świecie wielu myślicieli podnosi temat nadchodzącego upadku kapitalizmu, nadal ma on się dobrze. Jej zdaniem systemy i ustroje, podobnie jak ludzie się starzeją i dziś istotne jest pytanie czy będzie to ewolucja czy rewolucja. Zdaniem Mączyńskiej mamy dziś do czynienia z kapitalizmem menadżerskim, nazywanym też kasynowym czy państwowym. Dziś należy zastanowić się nad tymi trzema filarami zmiany (technologia, rewolucja informacyjna i stratyfikacja). Mączyńska nie zgadza się ze stwierdzeniem, że nie ma alternatywy dla kapitalizmu. "Jest, tylko pytanie jakie sobie stawiamy cele i wymogi. Jest cały szereg obszarów wyboru pomiędzy modelem szwedzkim a neoliberalnym amerykańskim podejściem". Kolejnym problemem podnoszonym przez Mączyńską jest permanentny nieład gospodarczy, na który właściwą odpowiedzią może być wprowadzenie ładu. Inną ślepą uliczką jest dyskurs o "konieczności podporządkowania się rynkom, tylko gdy nie ma konkurencji, nie ma rynku, a gdy nie ma rynku, nie ma demokracji" - dodała.

Andrzej Potocki stwierdził, że 1991 rok, kiedy dokonywano szeregu zmian ustrojowych w Polsce, żyliśmy zupełnie w innej Polsce niż dziś. Jego zdaniem nie istniała wtedy nawet waluta. Jego zdaniem "kraj się wtedy walił i był w ogromnym kryzysie gospodarczym". Dodał, że nie było żadnego doświadczenia wychodzenia z realnego socjalizmu, Polska była pierwszym krajem, który to ćwiczył. Zdaniem Potockiego nie istniała radykalnie odmienna alternatywa dla kierunku zmian rozwojowych, jaki wybrano, jednak fakt, że model transformacji w większości krajów dawnych demoludów przebiegał podobnie, świadczy o tym, że mamy do czynienia co najwyżej z intelektualną zabawą. Jego zdaniem, jeszcze przez wiele lat będzie trwał spór, czy można było uniknąć kosztów społecznych transformacji. Po tym wstępie historycznym Potocki odniósł się do sytuacji bieżącej i kryzysu Europy, która, jego zdaniem, nic nie produkuje. Według byłego posła Unii Wolności, konkurencja pomiędzy chociażby Chinami i Europą nie jest do końca uczciwa. "Jeśli chcemy utrzymać przemysł, to najistotniejszym zadaniem korekty kapitalizmu jest przywrócenie innowacyjności i produkcyjności Europy".

Ryszard Kalisz stwierdził, że "w polskim kapitalizmie trzeba poprawić prawie wszystko". Przypomniał konstytucję z 1997 w której jest napisane, że "Rzeczpospolita jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli, zasadzie zrównoważonego rozwoju i godności" - jego zdaniem Polska oddaliła się mocno od zapisanych w konstytucji wartości. Według Kalisza Polska jest na peryferiach Europy, a Europa jest coraz bardziej na peryferiach świata. Kalisz dodał, że ze względu na system polityczny, a w szczególności system partyjny cofamy się. "W Sejmie jest totalny przechył w stronę aparatu, kosztem ludzi, którzy są ekspertami w swojej dziedzinie. Bez systemu politycznego system gospodarowania nie będzie miał reguł". Kalisz ocenił wszystkie partie polityczne (włącznie z SLD) jako autorytarne. "Przyczyną upadku SLD był millerowski system autorytarnej władzy i przekazanie władzy baronom, którzy przekazywali władzę niżej". "W Sejmie ludzie podnoszą ręce jak w PRL-u" - dodał. Kalisz powiedział również, że w polskim parlamencie ze świeczką można szukać wybitnych prawników i ekonomistów. Odniósł się również do wizji zielonej gospodarki, która jego zdaniem, jest wizją przyszłości - wprowadzanie innowacyjnych modeli musi łączyć się z osłonami dla osób, które pracują w starych sektorach np. w energetyce węglowej.

W drugiej części debaty prof. Mączyńska przypomniała zgrzyt pomiędzy wizjami premiera Tadeusza Mazowieckiego, który był urzeczony zachodnioeuropejską chadecją, a praktyką wdrażania neoliberalnego modelu rozwoju. Jej zdaniem mamy dziś dychotomię pomiędzy tym co jest zapisane w konstytucji (zrównoważony rozwój) a rzeczywistością gospodarczą. Dodała również gorzko, że w Polsce gnije system stanowienia i egzekwowania prawo: "Państwo musi być optymalne czyli robić dokładnie to, co do niego należy". Postulowała system wolnościowo-demokratyczny, zamiast lobbystycznego.

Andrzej Potocki przypomniał dyskusję z 1989 gdy część osób postulowała wprowadzenie kapitalizmu w stylu szwedzkim, kwitując to stwierdzeniem, że trzeba mieć to z czego zbudować. "Socjalizm realny upadł dlatego, że system gospodarczy totalnie zbankrutował. Jak sobie państwo wyobrażą sytuację, że państwo socjalne buduje bankrut, któremu grozi zapaść ekonomiczna" - pytał Potocki. Zdaniem Potockiego alternatywne formy gospodarcze są możliwe tylko wtedy, gdy karmią się głównym nurtem.

Na pytanie poseł Anny Grodzkiej o nowe ruchy społeczne typu Occupy Wall Street czy Oburzeni, Ryszard Kalisz powiedział, że w sytuacjach, gdy ludzie wychodzą na ulicę policja zwykła zachowywać się bardzo stanowczo i brutalnie. Kalisz zwrócił uwagę również na podłoże ekonomiczne wszystkich ruchów radykalnych (zarówno lewackich, jak i skrajnie prawicowych). Dodał też, że Polska przeszła radykalną rewolucję w zakresie udziału nowych technologii w demokracji - zwracając uwagę na tuch anty-ACTA, powiedział, że zaczynają się w nim wyodrębniać struktury.

Była szefowa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Danuta Waniek, zwróciła uwagę, że jej zdaniem dyskusje na temat modelu transformacji były zablokowane. Waniek stwierdziła, że za hasłem Mazowieckiego o społecznej gospodarce rynkowej kryło się bardzo niewiele. Jej zdaniem chodziło o uspokojenie ludzi, tęskniących za kapitalizmem. Zwróciła uwagę, że jeden z twórców polskiej transformacji, Jeffrey Sachs również wycofuje się ze swoich ówczesnych poglądów, jednak jego myśl ma nadal swoich piewców.

Dariusz Szwed stwierdził, że w Polsce nie dokonano do tej pory rozliczenia roku 1989, wszystkich plusów i minusów. "Wybieraliśmy kolejne parlamenty, zgadzaliśmy się na pewne działania. Kiedy Margaret Thatcher powiedziała, że nie ma społeczeństwa, są tylko jednostki, był to początek ery, która do dziś trwa. Byliśmy społeczeństwem, które stworzyło 10-milionowy ruch społeczny, Solidarność i pytanie co z tego zostało". Zdaniem Szweda, to my wszyscy jako społeczeństwo odpowiadamy za to, jak wygląda dziś kapitalizm, a rolą państwa jest stwarzanie przestrzeni do debaty." Szwed stwierdził, że obowiązująca w Polsce konstytucja jest bardzo dobra, ale jednak fasadowa, stwierdził, że rozsądne byłoby zapisanie w niej celów takich jak utrzymanie odpowiedniego stopnia rozwarstwienia społeczeństwa, stworzenie hamulców dla zwiększania się współczynnika Giniego. "W 1989 roku nie uwierzyliśmy że demokracja i państwo dobrobytu są możliwe, ponieważ zostaliśmy od razu poddani bardzo mocnej, turbokapitalistycznej presji".

Jako ostatni głos zabrał senator Andrzej Wielowieyski, współtwórca programu gospodarczego Solidarności. "W przeciągu 20 lat nadrobiliśmy 300 lat w gospodarce. Ten standard (w stosunku do Europy) mieliśmy po raz ostatni w XVII wieku. To co się stało przez te 22 lata jest postępem olbrzymim.".

Relację z debaty opracował: Bogumił Kolmasiak
- Zielony Instytut



dodano: 2012-10-10 12:44:39