Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Droga kobiet do zarządu firm

Debata podczas V Kongresu Kobiet

W czerwcu br. odbył się V Kongres Kobiet pod hasłem „Partnerstwo, Solidarność, Różnorodność", który zgromadził w Sali Kongresowej ponad 8 tysięcy uczestniczek. Poza nimi byli również mężczyźni, bo jest to organizacja otwarta i zróżnicowana. Nawet mężczyznom poświęcona była specjalna sesja – „Mężczyzna, istota nieznana". Ale wśród sesji plenarnych były również gospodarcze. Między innymi o przedsiębiorczości kobiet, ich drodze do zarządu w firmach oraz lekkim zarządzaniu w przemyśle ciężkim. To bardzo ważne tematy i obiecaliśmy do nich wracać. Tym razem omówienie debaty panelowej „Droga do zarządu”.

Obecność kobiet na wysokich stanowiskach kierowniczych jest wciąż rzadkością. Dotychczas w dużych spółkach kobiet-prezesów było jedynie 5%, a tylko 12% zarządów mogło się poszczycić choćby jedną kobietą w składzie. Odrobinę lepiej z punktu widzenia różnorodności płci wyglądały rady nadzorcze spółek – w co trzeciej zasiadały panie. Jednak istnienie „szklanych sufitów” wciąż jest faktem.

O tym, jak i jakimi instrumentami zwiększyć świadomość środowiska do polityki różnorodności, która opłaci się wszystkim, rozmawiały podczas panelu „Droga do zarządu” na V Kongresie Kobiet przedstawicielki środowiska biznesowego: prezydentka Konfederacji Lewiatan – Henryka Bochniarz, Olga Grygier-Siddons – prezeska PwC w Polsce, związana wiele lat z rynkami kapitałowymi Beata Jarosz – obecnie wiceprezeska Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, Małgorzata Adamkiewicz – współwłaścicielka i Dyrektorka Generalna farmaceutyczno-biotechnologicznej Grupy Adamed, związana z branżą telekomunikacyjną w obszarze zarządzania personelem Małgorzata Gera-Pikulska, a także Norweżka Mai-Lill Ibsen – która opowiedziała o dobrych praktykach swojego regionu i osobistych doświadczeniach.
    Podczas panelu zostały zaprezentowane aktualne wyniki badań dot. udziału kobiet w zarządach i radach nadzorczych spółek, które przeprowadziła Giełda Papierów Wartościowych. Prelegentki odpowiedziały na pytanie, dlaczego różnorodność w zarządzaniu się opłaca, dyskutowały o  sprawdzonych na świecie rozwiązaniach, które zwiększają obecność kobiet na wysokich stanowiskach.
    Wyjątkowe kobiety sukcesu opowiedziały o swoich ścieżkach na sam szczyt, przeszkodach, które napotykały oraz doświadczeniach, które je ukształtowały. Podzieliły się receptami na odniesienie sukcesu w świecie biznesu wciąż zdominowanym przez jedną płeć.
    Kobiety wpływają na operatywność, dochodowość, mniejsze ryzyko bankructwa, czyli wartość firm. Te, w których kierownictwie oprócz mężczyzn znajdują się także kobiety, znacznie lepiej radzą sobie z wyzwaniami. Jednak kwestia zwiększenia i utrzymania różnorodności kadr menedżerskich wciąż nie zajmuje wystarczającego miejsca w planach strategicznych spółek. W Polsce zmiany na najwyższych szczeblach następują powoli. „A ja już nie mam cierpliwości!” – komentowała Bochniarz.
    W skali światowej kobiety na stanowiskach kierowniczych stanowią tylko 9 proc. zatrudnionych osób i działania zmierzające ku równouprawnieniu płci niewiele zmieniają w tym zakresie. Beata Jarosz zaprezentowała wyniki wewnętrznych analiz, przeprowadzonych przez GPW, z których wynika, że zawodowa aktywność kobiet w Polsce wynosi ok. 60 proc., lecz rażąco maleje na prestiżowych stanowiskach związanych z największą władzą.
    Kodeks dobrych praktyk spółek notowanych na GPW rekomenduje emitentom giełdowym zrównoważony udział kobiet i mężczyzn w kadrze zarządzającej. Jednak w polskich spółkach publicznych wciąż brakuje podejścia charakteryzującego się świadomym wyrównywaniem szans kobiet. Uczestniczki debaty szukały skutecznych narzędzi służących zwiększaniu wpływu kobiet na zarządzanie firmą. Bo przecież konieczna jest lawina, a nie pojedyncze przypadki.
    W wielu krajach przez lata trwała – w niektórych wciąż trwa – dyskusja na temat parytetów. W niektórych wprowadzane są parytety nakazujące, by określoną część osób zasiadających w zarządach stanowiły kobiety.
     Norwegia to doświadczenie ma już za sobą. Przepisy zobowiązały właścicieli firm, by przynajmniej 40 procent osób zatrudnionych w zarządach oraz radach nadzorczych spółek stanowiły kobiety. Uchwalenie takich zmian legislacyjnych ma zwykle tyle samo zwolenników, co przeciwników. Mai-Lill Ibsen wyraźnie wskazała, że liczą się przede wszystkim zawodowe kompetencje.
    Jakie wyzwania stają przed zarządzającymi w Polsce? Coaching, mentoring, networking, dobre wzorce do naśladowania, także męskie, ale nade wszystko realizowanie pełnego potencjału i podążanie za własną pasją – na tych filarach bazują dziś indywidualne programy rozwoju dla kobiet.
    Dostęp kobiet do wysokich stanowisk będzie stanowił dla nich zachętę do wchodzenia na rynek pracy i pozostawania na nim. Przyczyni się to do podniesienia wskaźnika zatrudnienia kobiet i lepszego wykorzystania ich kwalifikacji. Pozytywna dyskryminacja podczas rekrutacji czy planowania rozwoju kariery ma na celu wyrównywanie szans kobiet i zatrzymanie ich w kadrze kierowniczej. I może właśnie tymczasowe instrumenty systemowe – przepisy w sprawie równowagi kobiet i mężczyzn w zarządach spółek – są tym najlepszym rozwiązaniem.

„Nie lubię kwot, ale lubię to, co powodują”

Tymi słowami Vivian Reding Henryka Bochniarz podsumowała moderowany panel poświęcony obecności kobiet w zarządach. Bo w końcu wyniki licznych badań nie pozostawiają wątpliwości: zarządy, w których znajdują się kobiety, funkcjonują po prostu lepiej.  (Prestiż - wrzesień 2013)

Tekst: Justyna Leśniak, Biuro Prasowe KK
Fot. Wojciech Surdziel


dodano: 2013-09-14 10:02:45