Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Kapitalizm to poszanowanie własności

Z EWĄ SIKORSKĄ-TRELĄ, posłanką AWS, rozmawia Jerzy Pawlas


W ubiegłorocznym (grudniowym) numerze „Prestiżu”, w rozmowie z ministrem Łaszkiewiczem przedstawiliśmy stanowisko rządu w sprawie reprywatyzacji i ustawy reprywatyzacyjnej. Po jej chwaleniu przez Sejm dyskusja na jej temat nie ustała. Postanowiliśmy więc i my, raz jeszcze, udostępnić łamy naszego pisma na przedstawienie polemicznych poglądów w tej sprawie. Tym bardziej, że ustawa czeka na decyzję Senatu i Prezydenta RP.  Poniżej wypowiedzi na temat ustawy reprywatyzacyjnej: poseł Ewy Sikorskiej-Treli z AWS (przed uchwaleniem ustawy przez Sejm) i posła Wiesława Kaczmarka z SLD (po uchwaleniu).



Jerzy Pawlas
Czy Pani zdaniem, bez reprywatyzacji i powszechnego uwłaszczenia można mówić w Polsce o deklarowanej społecznej gospodarce rynkowej?

Ewa Sikorska-Trela
Zwrot mienia, zagrabionego przez komunistów, naprawienie krzywd, jakie wyrządzili społeczeństwu, to powinność wszystkich rządów po 1989 r.
    Prace nad ustawą reprywatyzacyjną trwają od lat. Nigdy jednak nie wychodziły poza pierwsze czytanie. Teraz jesteśmy przed drugim. Przygotowaliśmy sprawozdanie komisji nadzwyczajnej do spraw reprywatyzacji. Nie ulega wątpliwości, że póki nie wyrówna się krzywd, póty trudno mówić o zamknięciu okresu PRL-u. On dalej trwa w naszej gospodarce. Własność prywatna została zagrabiona i nie zwrócona. To relikt, który trzeba usunąć.

Tocząca się dyskusja o reprywatyzacji dezorientuje społeczeństwo. Wprowadza umowność i dwuznaczność, tym bardziej, że społeczeństwo płaci za tak zwaną transformację. Uwłaszczający się politycy nie kształtują nowego ustroju, a jedynie czerpią korzyści ze sprawowanej władzy. To nie najlepsze o nich świadectwo?
    Nasza formacja chce służyć społeczeństwu. Tak właśnie traktujemy swoją misję – zarówno rząd, jak i posłowie AWS. My byliśmy ofiarami systemu komunistycznego. To nie my przyjęliśmy pieniądze, gdy u schyłku PRL komuniści formalnie oddali władzę. Faktycznie jednak nie ma władzy ten, kto nie ma pieniędzy. Tak naprawdę więc rządzą spadkobiercy dawnego systemu.

Siedziby ziemiańskie były istotnym elementem polskiej tradycji i kultury. Im dłużej zwleka się z reprywatyzacją tym mniej ich w krajobrazie Polski.
    Nie sposób przecenić kulturotwórczej roli dworu w polskiej kulturze, w kształtowaniu elit narodu, bez których jest on skazany na zagładę. Odtworzenie elit jest więc pierwszorzędnym zadaniem. Rekonstrukcja naszego dziedzictwa kulturowego pozwoli nam również uzyskać odpowiednią pozycję w Europie. Zwrot właścicielom dworów i pałaców, pozwoli zachować je potomności. W przeciwnym razie nie pozostanie po nich śladu, tak są zniszczone. Mimo ustawy o ochronie zabytków, żaden z dotychczasowych użytkowników nie poniósł konsekwencji wandalizmu. Niedawno wizytowałam dwory na Podlasiu. Ich barbarzyńska dewastacja urąga naszej europejskiej cywilizacji. Trzeba jak najszybciej zwrócić ziemianom ich siedziby. Korzyści będą odczuwalne i dla nich, i dla polskiej kultury, i dla społeczeństwa.

Przeciwko reprywatyzacji występują samorządy miast, szczególnie stołeczny, nie wahający się sprzedawać nieruchomości z roszczeniami. Także muzea, które zgromadziły obiekty sakralne czy nieruchomości z dworów i pałaców, zrabowane wbrew dekretowi o reformie rolnej. Czy jest to przejaw kompromitacji transformacji?
    Myślę, że tak. Dlatego reprywatyzacja jest tak potrzebna. W projekcie ustawy przewidujemy zwrot nieruchomości wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Podobnie mienie ruchome. Tylko muzealia o szczególnych walorach zabytkowych byłyby odkupywane od właścicieli. Na posiedzeniu nadzwyczajnej komisji do spraw reprywatyzacji zwróciłam się do resortu kultury, by przedstawił listę muzealiów – porcelana, srebra, obrazy – przejętych przez prominentnych funkcjonariuszy PZPR. Ministerstwo sporządziło taką listę, ale obiekty nie wróciły do muzeów.

W naszym kraju funkcjonuje osobliwa kategoria prawna – były właściciel.  Zarządzający stolicą utrzymują, że roszczenia byłych właścicieli komplikują obrót gruntami i procesy inwestycyjne.
    Trudno się zgodzić z taką konstatacją. Dlatego mienie znajdujące się w rękach skarbu państwa i gmin, powinno wrócić do właścicieli, o ile nie zostało zbyte. Nie można przecież, zwracając własność jednej osobie, nie szanować prawa własności drugiej osoby, jeżeli nabyła mienie w dobrej wierze.

W programie wyborczym AWS czytamy – za absolutnie niezbędne, zarówno z powodów ekonomicznych, jak moralnych, uważamy przeprowadzenie reprywatyzacji – ale Polska jest nadal jedynym krajem postkomunistycznym, gdzie właścicielom nie zwrócono zabranego mienia.
    Dla mnie to wstyd, że do tej pory nie znalazło się w parlamencie takiej większości, która byłaby w stanie przegłosować ustawę reprywatyzacyjną. Niemniej rząd czy parlament, który ją przeforsuje, może stracić w odbiorze społecznym. W świadomości społecznej Polaków tkwią skamieliny mentalności komunistycznej. Własność państwowa jest własnością wszystkich, a nie konkretnego właściciela. Refleksja, że państwo jest grabieżcą, a własność państwowa jest generalnie mniej efektywna od prywatnej – pozostaje na drugim planie. Można jednak wyobrazić sobie, że jeżeli nie będzie poszanowania własności, to zaistnieje niebezpieczeństwo nacjonalizacji majątków w imię jakichś wyższych racji, ideologicznych czy politycznych, jak to było w przeszłości.

Najwięcej kontrowersji wywołała zasada połowicznego zwrotu. Komuniści skradli, AWS oddaje połowę – komentuje opinia publiczna.
    Trzeba powiedzieć, że to ofiary będą zwracały ofiarom. To nie nasza formacja grabiła. Mamy jednak świadomość krzywdy wywłaszczonych. Uważamy, że trzeba zwrócić im własność. To warunek likwidacji systemu komunistycznego. Szacujemy, że państwo stać na zwrot połowy zagrabionych nieruchomości. Co do drugiej połowy – właściciele będą mieli prawo pierwokupu. Mamy świadomość, że to pewien paradoks, gdyż z takiego rozwiązania nie będą zadowoleni zarówno właściciele, jak i społeczeństwo, które może wysunąć zarzut – znów rozdają. Niemniej ludzie powinni docenić, że oddajemy połowę tego, co kiedyś było bezprawnie przejęte. Przebudowa świadomości społecznej to rola mediów.

Co to za rozwiązanie prawne – ustawa proponuje zwrot połowy majątków, podczas gdy indywidualne starania sądowe pozwalają odzyskać całe mienie?
    Droga sądowa jest uciążliwa i długotrwała. Nie wszystkich stać na taki wysiłek i na wydatki sądowe. Chcąc przyspieszyć te starania, proponujemy ustawę reprywatyzacyjną, która rozwiązuje problemy wszystkich roszczących.

Właściciele byłych nieruchomości nazywają projekt ustawy reprywatyzacyjnej – ustawą konfiskacyjną.
    Istnieje realne zagrożenie, że jeżeli właściciele będą upierali się przy swoim, to już nikt im niczego nie odda. Na posiedzeniach podkomisji do spraw reprywatyzacji staraliśmy się przekonać właścicieli, żeby wyszli naprzeciw staraniom rządów i posłów AWS. Chcemy oddać to, na co stać państwo. Przewlekanie sprawy nie służy właścicielom. Katalog mienia zastępczego, które rekompensowałoby utracone majątki, kurczy się z każdym rokiem.

W państwie prawnym nie można naruszać prawa – ani przez arbitralne decyzje władz, ani przez tak zwaną wolę ludu. Tymczasem lewica proponowała referendum reprywatyzacyjne.
    Nie można pytać złodzieja, czy ma zwrócić skradzione mienie. Przecież przyzwolenie społeczeństwa – gdyby wyraziło taką wolę – nie może sankcjonować złodziejstwa. To absurd. Mienie zagrabione musi być zwrócone – to elementarny akt sprawiedliwości społecznej. Nie wyobrażałam sobie, aby mogło być rozpisane referendum w sprawie reprywatyzacji. A poza wszystkim, nie zabieramy przecież własności osób fizycznych. Zwrot dotyczy majątków znajdujących się w rękach skarbu państwa, gmin, muzeów. Rolnicy nie muszą obawiać się o ziemie, uzyskane dzięki reformie rolnej. Niestety, media nie informują obiektywnie społeczeństwa o ustawie reprywatyzacyjnej.

Nasuwa się z tego wniosek, że reprywatyzacja stała się kwestią wiarygodności przemian i że nasz kraj znajduje się dopiero na początku tych  przemian.
    Musimy tworzyć warunki do kształtowania się średniej klasy, do rozpraszania własności. Obywatele państwa muszą czuć smak swej własności. Wiadomo, że człowiek jest wolny tylko wtedy, gdy ma jakąś własność – choćby mieszkanie, działkę, domek, piędź ziemi. Dopiero wtedy czuje się zakorzeniony w swojej miejscowości, w swoim kraju. Nie ulega wątpliwości, że im więcej własności w rękach prywatnych, tym zdrowsze państwo. Formacja AWS występuje przeciwko państwu oligarchii nomenklaturowo-biurokratycznej, w której majątek posiada wąska grupa, a społeczeństwo składa się z biedaków. Chcemy wprowadzić społeczną gospodarkę rynkową. Chcemy zaprowadzić równe szanse dla każdej polskiej rodziny i każdego obywatela. Jedynym warunkiem osiągnięcia tego standardu cywilizacyjnego jest posiadanie własności.

Sądząc po burzliwej dyskusji na temat uwłaszczenia, przeforsowanie ustawy reprywatyzacyjnej również nie będzie łatwe.
    Nasza żmudna, ponad roczna praca w komisji natrafiła na opór posłów SLD i PSL. Zachowywali się tak, jakby bronili swoich interesów. Posłowie nie przychodzili na posiedzenia, aby prace komisji nie mogły się toczyć. Co najwyżej przychodził jakiś dyżurny w charakterze obserwatora. Sądząc po obstrukcji, czeka nas burzliwa debata w parlamencie, a potem zapewne weto prezydenta. Mimo to uważamy, że reprywatyzacja i powszechne uwłaszczenie są konieczne do rzeczywistych przemian w kraju. Nowy projekt ustawy uwłaszczeniowej będzie niebawem złożony w Sejmie. Nie zamierzamy firmować atrapy ustrojowej, określanej mianem transformacji. Podstawą ustroju kapitalistycznego jest własność.

(luty 2001)

dodano: 2012-01-05 18:22:48