Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Klasa luksusowa górą

Henryk Jezierski


Załamanie się rynku sprzedaży nowych samochodów w Polsce nie dotknęło w jednakowym stopniu wszystkich producentów bądź importerów. Ba, niektórzy z nich mogą wręcz mówić o swoich „pięciu minutach” i niespotykanej dotychczas dynamice wzrostu obrotów. Co ciekawe, tę koniunkturę napędzają przede wszystkim samochody zaliczane do tzw. klasy luksusowej, a więc najdroższe.



Uzasadnienie tego zjawiska wydaje się proste. Potencjalni nabywcy aut najbardziej u nas popularnych (w aktualnej kolejności: Fiat Seicento, Daewoo Matiz, Daewoo Lanos, Skoda Felicia, Fiat Punto) poznali wystarczająco boleśnie siłę swoich pieniędzy w konfrontacji ze wzrostem akcyzy na samochody (jedno z najgorszych posunięć resortu finansów w ostatnim czasie) oraz rosnącymi w podobnym stopniu odsetkami od kredytów i inflacją.
    Oczywiście, chęci posiadania własnych czterech kółek wcale nie osłabły, tylko skierowane zostały na oferty tańsze, głównie w postaci używanych samochodów z prywatnego importu. Tym sposobem w fabrykach krajowych szykują się następne redukcje zatrudnienia bądź wymuszone urlopy, natomiast polskie drogi zapełniają także takie pojazdy, w których najcenniejszym elementem stała się... biała tablica rejestracyjna, wykonana już według unijnych standardów.

Powody do zadowolenia

Właściciele prosperujących firm oraz wysoko opłacani menedżerowie i urzędnicy powyższych problemów nie mają, co widać wyraźnie w statystykach sprzedaży. W okresie trzech kwartałów bieżącego roku sprzedaż samochodów luksusowych wzrosła na polskim rynku o ponad 8 proc., gdy tymczasem inne segmenty (zwłaszcza klasy średniej i wyższej) odnotowały spadki od 12 do 24 proc. Można zatem mówić o różnicach ewidentnych.
    Wymowę statystyk w tym względzie osłabia wprawdzie fakt, iż segment samochodów luksusowych to – w wymiarze ilościowym – ledwie ułamki procenta całego rynku (od 1 stycznia do 30 września br. sprzedano 529 szt. takich aut), jednak są to ułamki niebagatelne, gdy uwzględni się wartościowy wymiar zawartych transakcji. Za markowe auto z „górnej półki” trzeba bowiem zapłacić od 130 do 400 tys. zł, co stanowi równowartość nawet kilkunastu „średniaków”.
    Cechą wspólną samochodów reprezentujących klasę luksusową jest – a raczej był – pewien konserwatyzm, objawiający się zarówno przywiązaniem do tradycyjnej linii nadwozia (limuzyna), jak i rodzajem napędu (na tylne koła) czy pakietem oferowanego wyposażenia (klimatyzacja, skórzana tapicerka, alu-felgi itd.). To sprawiało, że konkretne modele potrafiły dotrwać w swoich pierwotnych kształtach i wersjach – czasami lekko wyretuszowanych – nawet do dziesięciu i więcej lat. Wprawdzie dla niżej podpisanego konserwatyzm nie jest niczym nagannym (oznacza bowiem odporność na małpowanie co rusz zmienianych mód i trendów), lecz spieszę donieść, że bardzo zamożni entuzjaści stylistycznych oraz – tym bardziej! - technicznych nowości znajdą również coś dla siebie także wśród samochodów luksusowych.

Flagowe nowości

Widać to było wyraźnie podczas dwóch, niedawno zakończonych, salonów samochodowych w Paryżu i Berlinie, gdzie producenci wprost prześcigali się w pokazywaniu jeśli nie premierowych to przynajmniej znacznie zmodernizowanych modeli swoich „okrętów flagowych”.
    Niemiecki koncern Audi przywiózł do Paryża limuzynę A8 L 6.0 quattro. Auto mimo swoich imponujących rozmiarów przyspiesza od 0 do 100 km/h w... sześć sekund, a na osiągnięcie maksymalnej prędkości wynoszącej 250 km/h potrzebuje nieco ponad pół minuty. Dynamika godna samochodu sportowego została uzyskana dzięki 12-cylindrowemu silnikowi o pojemności 6 litrów i mocy 420 KM. Oczywiście, w luksusowej wizytówce firmy nie zabrakło praktycznie niczego, co stanowi wykładnię komfortu, włącznie z kolorowymi monitorami TV/wideo zamontowanymi w... zagłówkach przednich siedzeń.
    Mercedes-Benz konkurujący w klasie samochodów luksusowych
na rynku niemieckim z Audi i BMW wprowadził do modelu S-klasse (debiut w październiku 1998 roku) aż 30 innowacji technicznych, w tym Distronic – „inteligentny” system kontroli i korekty toru jazdy oraz ultrakomfortowe zawieszenie pneumatyczne. Najmocniejszy Mercedes S 600 napędzany jest dwunastocylindrowym, 370-konnym silnikiem pozwalającym rozpędzić samochód od 0 do 100 km/h w 6,3 sekundy.
    Niestety, są to samochody z „najwyższej półki” także pod względem cenowym. Kogo nie stać na wydatek rzędu 400 tys. zł może skorzystać z oferty np. Volvo (model S 80), Saaba (model 9-5 sedan) czy coraz popularniejszego na polskim rynku Jaguara (modele serii XJ).
    Szczególnie interesującą ofertę dla mniej zamożnych amatorów luksusu stanowi Peugeot 607, który miał swoją polską premierę w maju br., podczas Poznań Motor Show. Najtańsza wersja tego auta, napędzana 160-konnym, czterocylindrowym silnikiem benzynowym o pojemności 2,2 l dostępna jest już za 131 tys. zł. W wyposażeniu standardowym klient otrzymuje m.in. system antypoślizgowy ABS, tempomat, poduszki powietrzne kierowcy i pasażera, automatyczną klimatyzację, podgrzewane i elektrycznie sterowane lusterka, automatycznie uruchamiane wycieraczki przednie, spryskiwacz reflektorów (oczywiście ksenonowych), 16-calowe alufelgi, elektrycznie regulowane szyby boczne, radioodtwarzacz stereofoniczny oraz komputer pokładowy. Za najdroższą „607” z 3-litrowym, sześciocylindrowym silnikiem benzynowym o mocy 208 KM i takimi bajerami, jak np. nawigacja satelitarna, automatyczna skrzynia biegów, elektryczny szyberdach oraz zestaw telefonii komórkowej trzeba zapłacić okrągłe 200 tys. zł.

Modne „ciężarówki”

Warto także wspomnieć o iście polskim patencie, czyli luksusowych... ciężarówkach. Za takie uchodzą samochody w wersji kombi tolerowane przez fiskusa jako samochody osobowo-dostawcze, co pozwala na odliczenie VAT-u przy zakupie lub skorzystanie z dobrodziejstw leasingu.
    W tej grupie pojazdów oprócz poczciwych Polonezów czy czeskich „Favoritek” znajdują się auta dodające cokolwiek większego prestiżu swoim właścicielom. Ot, choćby Audi A6 Avant 2.5 TDI, BMW 523i Touring czy Alfa Romeo 156 Sportwagon 2.0 TS. Powstaje wprawdzie obawa przed stresogennymi utarczkami z urzędem skarbowym w kwestii interpretacji pojęcia samochodu ciężarowego, lecz kto powiedział, że ryzyko związane z posiadaniem luksusowych samochodów kończy się na ich ewentualnej kradzieży?

(grudzień 2000)

dodano: 2012-01-04 17:03:13