Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Felietony
Manipulacje czwartej władzy

Jerzy Byra


Wprawdzie już podnosiłem w tym miejscu temat czwartej władzy i z nią związany problem nierzetelności dziennikarskiej – ale ostatnie doniesienia „Pulsu Biznesu”, z 28 maja br., i okoliczności z tym związane sprowokowały mnie do ich skomentowania. I choć do lekceważenia zasady rzetelności dziennikarskiej w dużej mierze przyczynia się komercjalizacja działalności wydawniczej, w niczym nie zmienia to faktu, że są to działania naganne. Tworzenie, za wszelką cenę, nośnych newsów, bez sprawdzenia informacji u źródeł, które w konsekwencji prowadzą do krzywdzących lub wyolbrzymionych ocen i wniosków powinno być napiętnowane, tworzą bowiem fakty prasowe, które są często nie do naprawienia.
    Tym bardziej, jeśli przyczynia się do takich skutków popularne pismo biznesowe, dynamicznie redagowane, które czytam i szanuję za ogromną ilość informacji gospodarczych. Otóż ten ulubiony dziennik podał nieprawdziwą informację, rozdmuchaną przez zapowiedź na pierwszej stronie („Trzech gra o Optimusa” – rzekomo mieli by to być: Andrzej Widerszpil, Zbigniew Jakubas, Julian Kutrzeba), która w dalszej części numeru nie znalazła potwierdzenia („Z tą dwójką współpracuje też Julian Kutrzeba, były wiceprezes Optimusa. Jego rola w konsorcjum nie jest jednak znana”). Skoro tak, to po co o nim było pisać i do tego ilustrować zdjęciem. W ten sposób został stworzony nieprawdziwy fakt prasowy, z daleko idącymi dla JK konsekwencjami. To czysta manipulacja, kreująca z igły widły, wobec człowieka, który z nagłośnioną sprawą, poza znajomością obu pozostałych panów, nie ma nic wspólnego.  
    Tak się złożyło, że przypadkowo, jak to się potocznie mówi, byłem w temacie dotyczącym Juliana Kutrzeby, jednego z głównych bohaterów kreowanej sensacji i tym samym nieźle wprowadzony w jego działania, plany i zamiary biznesowe. Akurat przygotowywałem materiał do bieżącego numeru „Prestiżu” o wiceprezes Ewie Kubackiej, której nasz bohater, jeszcze do niedawna był szefem – prezesem zarządu firmy. Stąd, jak tylko ukazała się rzeczona informacja, zwrócił się do mnie z pretensją – jak media i dziennikarze mogą tak nieodpowiedzialnie kreować nieprawdziwe fakty prasowe. Poradziłem, by szybko złożył sprostowanie. Sam również zadzwoniłem do redaktora naczelnego i wydawcy PB z uzupełniającym wyjaśnieniem dotyczącym sprostowania. Zapewniono mnie, że jak tylko zbadają okoliczności, wydrukują sprostowanie. Niestety, w trzech kolejnych numerach, mimo poruszania spraw związanych ze zmianami w Optimusie, już bez wspominania o JK, sprostowania nie wydrukowano.
    W ten oto sposób, nieprawdziwy fakt prasowy został zatwierdzony. Teraz Julian Kutrzeba, choćby nie wiem ile wysiłku włożył w odkręcanie nieprawdziwej informacji, to i tak dla większości czytelników PB pozostanie dużym graczem biznesowym. Bezpodstawnie, bowiem jego ambicje i możliwości są całkowicie z tym kreowaniem sprzeczne. Natomiast wydawca, swą nierzetelnością dziennikarską, nie tylko przyłożył się do manipulacji zdarzeniami, ale i potwierdził zarzucaną prasie naganną praktykę. Szkoda, bo to plama na honorze prasy pretendującej do roli instytucji zaufania publicznego. 

(czerwiec 2002)

dodano: 2012-03-05 18:10:01