Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Matka Polska (nie)partnerska

Pod koniec maja Główny Urząd Statystyczny (1) opublikował informację o rynku pracy w pierwszym kwartale 2019 roku. Stopa bezrobocia wyniosła 3,9% (666 tys. osób). Nie są to jednak wszyscy niepracujący. Pod pojęciem „bezrobocia”, zgodnie z definicją GUS, kryją się osoby, które nie są zatrudnione i nie wykonują innej pracy zarobkowej, jednocześnie zdolne są do podjęcia zatrudnienia na pełen etat, a przede wszystkim aktywnie poszukują pracy. Bezrobotni wliczają się więc do grupy aktywnych zawodowo.

Mimo wciąż poprawiających się statystyk dotyczących rynku pracy, trzeba mieć na uwadze, że poza aktywnymi są również bierni zawodowo (zalicza się do nich osoby, które nie zostały zakwalifikowane jako pracujące lub bezrobotne), których jest… 44% ogółu ludności powyżej 15 r.ż.!



Dodatkowo statystykę ubarwia fakt, że aż 51,9% wszystkich kobiet jest bierna zawodowo. Powyższy wykres częściowo tłumaczy taki stan rzeczy.

Wśród osób wskazujących obowiązki rodzinne i związane z prowadzeniem domu w Badaniu Aktywności Ekonomicznej Ludności za IV kwartał 2018 roku kobiet było przeszło półtora miliona (mężczyzn – 220 tysięcy). Wśród nich znalazło się ponad milion w przekroju wiekowym 25-54 lata.

W latach 2013 – 2015 biernych zawodowo kobiet było 51,4% – 51,5%. Wydaje się, że w porównaniu z I kwartałem 2019 roku te pół procenta nie jest dużą różnicą. Jednak, jeśli spojrzeć na te same dane w liczbach – między 2015 a 2019 rokiem, liczba biernych zawodowo kobiet wzrosła o ok. 100 tys. Czy dzietność jest tu kluczowym lewarem braku aktywizacji zawodowej?

Bierność zawodowa kobiet a 500+

W tym samym czasie współczynnik dzietności nie zmienił się szczególnie (wzrósł o 0,17%). Polki nadal odkładają w czasie decyzję o zajściu w ciążę i nie decydują się na kolejne dziecko tak chętnie, jak zakładano podczas tworzenia Programu 500+. Oczywiście, należy wziąć pod uwagę, że spada liczba kobiet w wieku rozrodczym (z wyżu demograficznego z przełomu lat 70. i 80.) i jest to naturalna tendencja, która będzie się utrzymywać. Nie można jednak znaleźć wcześniej zakładanego przez polityków związku między 500+ a wzrostem liczby urodzeń. Mimo to, coraz więcej kobiet decyduje się na pozostanie w domu i niekontynuowanie kariery zawodowej.

Oczywistym jest, że Programu 500+ nie można sprowadzić do jednoznacznie negatywnej oceny. Niewątpliwie najuboższa część społeczeństwa odczuła ogromną ulgę, niektóre z dzieci z niezamożnych rodzin po raz pierwszy wyjechały na wakacje. Polacy więcej konsumują, co „zwraca się” budżetowi w podatku VAT. Według danych Eurostatu, odkładają też coraz więcej pieniędzy. Z drugiej jednak strony, program jest szalenie drogi. Według wyliczeń rządu do tej pory przeznaczono na niego 67 miliardów złotych, a wydatki jeszcze wzrosną – od lipca tego roku obowiązuje 500+ również na pierwsze dziecko, bez względu na sytuację materialną rodziców.

Czy Polki nie chcą pracować?

W Polsce grupie osób w wieku 24-65 lat odsetek kobiet z wyższym wykształceniem nieco przekracza 35%, a mężczyzn – 24%. W dodatku z badań Komisji Europejskiej (2) wynika, że w 2017 roku odsetek Polaków w wieku 30-34 lat z wyższym wykształceniem wyniósł 45,7%, przy czym kobiet jest wśród nich o 10% więcej, niż mężczyzn. Wskazywałoby to na chęć do podejmowania zatrudnienia i rozwoju życia zawodowego, dodatkowo proces nabywania wyższego wykształcenia przyspiesza. Dlaczego więc coraz więcej kobiet decyduje się na pozostanie w domu? Być może Program 500+ ułatwia tę decyzję, jednak trudno sobie wyobrazić możliwość utrzymania dziecka za 500 PLN miesięcznie, dlatego nie można wskazywać go jako powodu. Jako najbardziej prawdopodobną przyczynę można uznać nierówność szans i płac na rynku pracy. Według danych Eurostatu za 2016 rok wynagrodzenie kobiet jest średnio o 7,2% niższe, niż wynagrodzenie mężczyzn, przy czym ta różnica rośnie wraz z zajmowanym stanowiskiem (na szczeblu kierowniczym ta różnica przekracza 20%). Przysłowiową ślepą uliczką w rozważaniach nad równością w pracy byłoby założenie, że pracodawcy z innych powodów niż obiektywne – tj. wykształcenie, osiągnięcia, umiejętności – chętniej zatrudnialiby mężczyzn od kobiet.

Kobiety rezygnujące z pracy, tracą w wielu wymiarach. Tracą niezależność finansową, której skutki odczują nie tylko w codziennym życiu, ale również w przyszłości, bo nie odłożą środków na emeryturę. Dodatkowo ulegają wykluczeniu z rynku pracy, gdyby po latach, zdecydowały się wrócić – ich szanse będą znacznie mniejsze. Przede wszystkim traci na tym całe społeczeństwo, w którym koszty solidarności międzypokoleniowej ponosić musi coraz mniejsza grupa aktywnych zawodowo osób.

By to zmienić, potrzebne jest nie tylko finansowe wsparcie dla dzietności, ale również m.in. zmiana tradycyjnego modelu rodziny. Stereotypowa Matka Polka, poświęcająca się dla „dobra” rodziny jest nadal społecznie dobrze postrzegana, a ojciec decydujący się na urlop tacierzyński może spotkać się ze złośliwościami i żartami sugerującymi bycie „pod pantoflem”. By mówić o równouprawnieniu kobiet na rynku pracy, by wspierać dzietność, poza stworzeniem dogodnych warunków zatrudnienia, potrzebna edukacji i społecznego nastawienia, w którym partnerstwo i równouprawnienie rodziców jest oczywiste dla wszystkich aktorów życia społecznego.


 Źródło:Krajowa Izba Gospodarcza / Karolina Makijewska


dodano: 2019-07-29 06:37:44