Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
My naród!


Jerzy Byra


My naród!
dwa słowa odnoszące się do pierwszych słów konstytucji amerykańskiej wypowiedziane przez Lecha Wałęsę, przewodniczącego Solidarności podczas wystąpienia 15 listopada 1989 przed połączonymi izbami Kongresu Stanów Zjednoczonych zrobiły na zebranych niezwykłe wrażenie. Również dzięki doniośle brzmiącym głosie Jacka Kalabińskiego, dziennikarza Polskiego Radia, który wystąpienie na żywo tłumaczył. Było to po 4 czerwca 1989 roku, gdy po częściowo wolnych wyborach nastał dobry czas dla Polski. Nasz Naród cieszył się wówczas uznaniem i szerokim poparciem międzynarodowym dla naszych działań na drodze transformacji ustrojowej.

W efekcie, po 15 latach, 1 maja 2004 roku Polska została przyjęta do Unii Europejskiej. W kolejnych latach wejście do Unii wywarło duży wpływ na wszystkie dziedziny życia gospodarczego i społecznego w naszym kraju. Szkoda tylko, że w ocenie niezaprzeczalnych korzyści z członkostwa, w ostatnim czasie ze strony przedstawicieli władzy padały wobec Unii również bardzo krytyczne słowa: od wyimaginowanej wspólnoty po unijną szmatę i wyprowadzenie jej flagi z KPRM.
 
Fakty tej krytycznej ocenie zdecydowanie przeczą. Wystarczy spojrzeć na bilans wpłat i wypłat z unijnej kasy, by stwierdzić, że korzyści są wymierne. W ciągu tych 15 lat Polska otrzymała netto, czyli po uwzględnieniu transferów wynikających z unijnych traktatów ponad 107 mld euro czyli po dzisiejszym kursie EUR/PLN ponad 457 mld złotych! Jak to duża kwota wystarczy porównać z tegorocznym budżetem Polski, który wynosi 388 mld złotych. Szerzej o naszych beneficjach z tytułu przynależności do UE piszemy w dalszej części „Prestiżu”. Mówią o nich: Marek Prawda, dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, i w podsumowaniu tego okresu także Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju.  

Do tego tylko dodajmy, że największe wpływy netto nasz kraj uzyskał w 2014 roku, blisko 13 mld euro. Początkowo spora nadwyżka wynikała z różnic rozwojowych naszego kraju względem innych krajów członkowskich. Te różnice miał eliminować fundusz spójności. W ramach niego Polska w budżecie na lata 2014-2020 otrzyma 82 mld euro. Środki z funduszu spójności były wykorzystywane przede wszystkim na infrastrukturę, w tym drogi i autostrady. Dla przykładu, w momencie wstępowania do UE autostrad mieliśmy raptem 500 km, podczas gdy dzisiaj już 1630 km. Poza tym 31 mld trafi do nas w ramach polityki rolnej. A w ogóle, miliardy euro, które trafiły do rolników w ramach dopłat bezpośrednich, pozwoliły znacznie unowocześnić polskie rolnictwo. Zwiększył się też znacznie eksport produktów rolno-spożywczych do UE. Wzrósł niemal 5-krotnie.

Kolejny budżet unijny na lata 2021-2027 jest ciągle negocjowany, ale już wstępnie wiemy, że Polska otrzyma znacznie niższe środki w ramach wspomnianych funduszy nawet o około 20%. Wynika to z coraz mniejszych różnic w rozwoju w stosunku do pozostałych członków UE i sytuacji z brexitem.  

Dlatego tak ważne były ostatnie wybory do Parlamentu Europejskiego – w których 26 maja br. w bezpośrednich wyborach obywatele krajów członkowskich UE wybrali swoich przedstawicieli – gdyż to właśnie ten organ decyduje de facto o kształcie budżetu Unii. W Polsce wygrali je, jeszcze nie tak dawno, krytycy Unii. Oby tylko nie miało to negatywnego znaczenia w kontekście naszego kraju i tego jakie środki otrzymamy.  

Zatem, My Naród! – doniośle życzmy sobie, aby wszyscy nasi posłowie w Parlamencie Europejskim, również w negocjacjach nad budżetem na lata 2021-2027 porzucili waśnie i wspólnym głosem zabiegali o jego jak najlepszy wynik. I niech pamiętają, że Polacy chcą być w UE i doceniają korzyści z bycia jej członkiem. Według sondaży CBOS tak deklaruje ponad 90 proc. Głównie chodzi o wzrost polskiej gospodarki i rosnącą jakość życia. Świadczy o tym również tegoroczny, znaczący wzrost uczestnictwa w wyborach do PE. (czerwiec 2019)



dodano: 2019-06-08 08:40:00