Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Prezydent o spowolnieniu w gospodarce



Z Prezydentem RP, Bronisławem Komorowskim rozmawia
Jadwiga Sztabińska, Grzegorz Osiecki, Zbigniew Parafianowicz

Mamy spowolnienie gospodarcze, kiepskie wyniki budżetu. Na ile to może weryfikować pana strategiczne plany?

 
Może tylko zwiększyć determinację, by jak naj­szybciej przekuć rekomendacje z raportu prof. Hausnera w konkretne działania. Bo co to zna­czy spowolnienie? To, że dają o sobie znać nie tylko skutki kryzysu, lecz także zmniejszonej konkurencyjności polskiej gospodarki. Na kryzys europejski mamy ograniczony wpływ. Kurczą się rynki zbytu w niektórych krajach z kłopota­mi więc trzeba szukać nowych. Dlatego trzeba wzmacniać konkurencyjność polskiej gospodar­ki,. Musimy pamiętać, że kraje naszego regionu, jak Słowacja, kraje bałtyckie, Skandynawia, wy­chodzą z kryzysu, z gospodarkami bardziej konkurencyjnymi niż nasza. Według mnie podobny proces będziemy mogli zobaczyć na południu Europy. Nie chciałbym, abyśmy zostali w tyle. Wspieranie konkurencyjności musi dotyczyć naszego atutu: małych i średnich firm, a także firm rodzinnych. Ważne jest, aby firmy mikro mogły się rozwijać w kraju, a małe i średnie mo­gły konkurować na rynkach zewnętrznych i były wyposażone w możliwości odnoszenia realnych sukcesów. To między innymi kwestia ich dostępności do kredytów, poręczeń i gwarancji ale także i mentalności zarządów tych firm. Na szczęście w wielu środowiskach i kręgach eksperckich coraz więcej się mówi o potrzebie konkurowania. Od konkurencji nie da się uciec. Trzeba uczyć się i chcieć konkurencje wygrywać.
 
Czy zdaniem pana prezydenta ozusowanie tzw. umów śmieciowych w momencie spowolnienia gospodarczego powinno mieć miejsce? Czy nie upodabnia nas to do państw południa Unii?
 
Naszą ambicją powinno być mentalne dołącze­nie do Europy Północnej. Pytają mnie państwo, czy należy iść w kierunku oskładkowania umów. Uważam, że trzeba pilnować, aby to, co miało być wyjątkiem, nie stało się regułą. Problem nie jest jednak zero-jedynkowy. Z jednej strony dla pracodawców to metoda, by nie mieć zbyt du­żych zobowiązań wobec pracowników. Z kolei dla młodych ludzi to czasami jedyna szansa na pracę. Jeśli teraz najważniejszą sprawą dla spo­łeczeństwa jest zmniejszenie, a nie zwiększenie bezrobocia, to trzeba znaleźć rozwiązanie kom­promisowe i w tej kwestii. Niektóre typy umów możemy ozusować, ale jeśli postąpimy tak ze wszystkimi, to zabijemy rynek pracy i zamknie­my szansę dla wielu młodych ludzi. Zresztą nie należy demonizować zjawiska umów o pracę, od których nie jest płacona składka ZUS. Dzisiaj na takich umowach zatrudnione jest bodaj nie­całe 4 proc. wszystkich pracujących Polaków.
 
Przejdźmy do euro. Jak w kontekście proble­mów gospodarczych Europy i spowolnienia w Polsce wygląda kwestia naszego wejścia do unii walutowej?

 
Integracja europejska to kierunek strategiczny. Stąd moje zaangażowanie w odejście od polityki łatwych deklaracji dotyczących daty wejścia do strefy euro na rzecz polityki twardego i konse­kwentnego wykonania przygotowań. Myśmy się już parokrotnie jako państwo i jako społe­czeństwo opowiadali za wejściem do strefy euro, wiedząc, że ani konstytucja tego nie dopuszcza, ani nie jesteśmy do tego gotowi w sensie speł­nienia konkretnych warunków. To niepoważne. Grozi śmiesznością i irytacją opinii publicznej. Uważam, że należy przerwać politykę składania łatwych deklaracji i podgrzewania emocji na rzecz wyznaczenia cezury roku 2015 w sprawie stworzenia realnych podstaw do podjęcia decyzji na tak albo nie. Musimy najpierw wypełnić kry­teria z Maastricht, bo to pozwoli nam w ogóle myśleć, że możemy przyjąć euro. 2015 to rok wyborów. Zaproponowałem, by samą decyzję podjąć po wyborach, dysponując wiedzą, czy spełniamy kryteria, czy nie. Jeśli nie, to raczej nie będzie mowy o podejmowaniu jakiejkol­wiek decyzji. Zresztą po 2015 będziemy także wiedzieli, jaka jest sytuacja w strefie euro. Jeśli będzie zachęcająca, to można myśleć o zada­waniu Polakom pytań, kiedy wejść do strefy. Ważną kwestią będzie ocena, czy z politycz­nego punktu widzenia wejście Polski do strefy wzmocni polską pozycję w Europie. Wydaje się, że odpowiedź jest prosta i oczywista – wzmocni. Ale jest też inne pytanie stawiane przez eks­pertów: czy wprowadzenie unijnej waluty bę­dzie służyło polskiej gospodarce. Jak będziemy mieli pozytywną odpowiedź na trzy pytania: tak - spełniamy kryteria z Maastricht, tak - w strefie euro się uspokoiło, tak - mamy pewność, że to wzmocni polską pozycję polityczną i nie osłabi gospodarki, wówczas można rzetelnie Polaków przekonywać do pokonania ostatniej, ale dziś decydującej o wszystkim bariery, jaką są zapisy w obowiązującej konstytucji.

Fragment wywiadu z Prezydentem RP Bronisławem Komorowskim.
Wywiad przeprowadzony przez Jadwigę Sztabińską Grzegorza Osieckiego i Zbigniewa Parafianowicza ukazał się w "Dzienniku Gazecie Prawnej" 5 kwietnia 2013 r.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna i
www.prezydent.pl

 

dodano: 2013-04-05 16:17:24