Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Felietony
Współodczuwanie - Jakie to ważne i skuteczne

Ewa Lewandowska-Tarasiuk


Reklama wyborcza i nieodłącznie z nią związany telewizyjny spot reklamowy nie mają na celu zaprezentowanie opinii publicznej pozytywnego wizerunku kandydata politycznego, a także partii politycznej promującej owego kandydata. Tak naprawdę – potwierdzają to już nie tylko doświadczenia amerykańskie – głosuje się bardziej na kandydata, niż na jego program. Bardziej liczy się osobowość kandydata – jego charyzma i wizerunek, niż merytoryczne szczegóły programu wyborczego. Najważniejsze jest bowiem to, czy potrafi on – jak mawiają Amerykanie connect – dotrzeć do swych odbiorców, bo tyle właśnie pozostanie z jego charyzmy i wizerunku, ile dotrze do opinii publicznej.
    Ostatnie wybory prezydenckie i będące wyrazem ich ekspresji telewizyjne spoty reklamowe stały sie jedną z najważniejszych form komunikowania się kandydatów z wyborcami. Dwa tygodnie szczególnego dialogu polityków ze społeczeństwem, dialogu – bo choć warsztatowo najczęściej sięgano do politycznych monologów – to wypowiedzi te adresowane były do masowego odbiorcy.
    Mimo, że już w Polsce kampanie wyborcze aranżowane są coraz bardziej profesjonalnie, że uczestniczą w nich specjaliści od kreowania wizerunku, profesjonalni scenarzyści i reżyserzy, to owo przemieszanie zaledwie symptomów profesjonalizmu (który jest przecież bardzo kosztowny) z dyletantyzmem prezentacyjnym i zwyczajnie złym gustem stanowiło o ekspresji politycznej ubiegających się o najwyższy urząd w państwie.        
    Gdzie kończy się polityczna racja a zaczyna disco-polo, czy słowa polityka to merytorycznie uzasadniona perswazja, czy już manipulacja dla maluczkich, gdzie kończy się polityka a zaczyna marketing... takie i tym podobne pytania zadawało sobie wielu odbiorców politycznej reklamy. Ale jedno jest pewne..., że jeżeli uznać prawdziwość słów styl to człowiek, to ów styl prezentacji i ekspresji, a raczej style, tak różnorodne i bogate ową różnorodnością form, stanowiły znakomite wizytówki tych, których określały.
    Kandydaci robili wiele, by zjednać swoich wyborców. Najważniejsze zaś było to, w jaki sposób mówili, no i oczywiście o czym, ale właśnie w takiej kolejności i w jaki sposób wyrażali swoje myśli, jaką posługiwali się stylistyką wypowiedzi, zasobem leksykalnym (słownikowym), frazeologią, intonacją, frazowaniem?... To, o czym mówili można spokojnie umieścić za tym – jak?
    Niewątpliwie można tu mówić co najmniej o kilku stylach wypowiedzi politycznej, na przykład: niejednokrotnie pojawiał się styl nudnego wywodu ekonomiczno-politycznego, odwołującego się do demagogicznych paramerytorycznych stwierdzeń – jego skuteczność w pozyskiwaniu odbiorców okazać się musiała niewielka.
    Przeciwieństwem takiego stylu miała być wypowiedź przejrzysta merytorycznie, klarowna, prosta, czasem ogromnie uproszczona, wyrażona w sposób można by określić nieco luzacki, z naleciałościami intonacyjnymi (być może zamierzonymi) amerykańskimi, charakterystycznymi dlań przydechami, dêwiękami paralingwistycznymi. Towarzyszący takiej wypowiedzi luz, swoboda bycia, niski tembr głosu niewątpliwie mogły zjednywać odbiorców.
     Tu i ówdzie pojawiał się styl bogoojczyźnianego kiczu, frazeologii, patosu i pretensjonalności, dziś już nie tak bardzo chwytliwej, jak niegdyś. Wszystko to z muzyką disco-polo w tle, symboliką rodzinnej tradycji – ekspresyjnie skutecznej i dobrze skomponowanej.
    Był także styl rewolucyjny, trochę z Broniewskiego i Majakowskiego, wzmocniony obrazem rodem z literatury faktu – styl buntu, a nawet walki, ale pozostający w konwencji dobrego obyczaju. Nie można tego rzec o stylu agresywnym, przekraczającym granice stosowności i poczucia językowej harmonii.
     Niewątpliwie najbardziej perswazyjnym okazał się styl, który można by określić jako inteligencki: łagodnej perswazji, zdradzającej dość wysoki poziom wykształcenia kandydata, równie wysoki poziom językowej kultury. Ten typ perswazji okazał się najskuteczniejszy. Można tu powiedzieć o pewnej zachowawczości kandydata, która rezonowała zachowawczością odbiorców. I trzeba jeszcze dodać jeden wskaźnik – empatia – owo współodczuwanie z wyborcą. Jakie to ważne i skuteczne. A wszystko inne – jakby powiedział Herbert – to przecież potęga smaku.


(listopad 2000)

dodano: 2012-03-03 18:34:02