
Wydarzenia
|
Czarnoziemy w niełasce Komentarz Mikołaja OniszczukaPowyższy tytuł to najbardziej syntetyczny komentarz do sytuacji w ukraińskim rolnictwie. To fakt o tyle szokujący, że kraj ten dysponuje olbrzymim potencjałem najbardziej urodzajnych ziem w Europie czyli czarnoziemów, stanowiących 1/5 tychże na świecie. Ma wielowiekowe tradycje w produkcji rolnej. Uważany był też za naturalny spichlerz Europy. Chłop ukraiński ceniony był zawsze za pracowitość i przywiązanie do ziemi. Mówiąc po polsku – chłop podstawą był i basta! A od wielu już dziesięcioleci do dzisiejszego dnia stał się sektorem tracącym na znaczeniu, jakby „zapyziałym” w rozwoju. I na razie nic nie wskazuje, żeby stan ten mógł ulec szybkiej poprawie. Tym bardziej, że jest to sektor niedoinwestowany, bez nowoczesnej bazy sprzętu rolniczego i zaplecza magazynowego i przechowalni, bez niezbędnej bazy przetwórstwa płodów rolnych. A na dodatek, wieś się wyludnia, bo młodzież ucieka do miast. Jest zastój, z oznakami nawet regresu techniczno-cywilizacyjnego. A świadczą o tym najświeższe dane o produkcji rolnej za rok 2014. Oto kilka charakterystycznych danych z dwóch wiodących sektorów. I tak – w dziedzinie produkcji roślinnej – zbiory według stanu na 1 stycznia br. liczone w milionach ton wynosiły: pszenicy – 24,10, jęczmienia – 9,04, buraków cukrowych – 15,55, nasion słonecznika – 10,1, ziemniaków – 23,69, warzyw – 9,63, a owoców i jagód – ok. 2 mln ton. Dla odmiany – w dziedzinie produkcji zwierzęcej – dane za cały rok 2014 informują, że produkcja mięsa w żywej wadze wynosiła 3342 tys. ton i była wyższa o 4,3% niż w roku 2013, produkcja mleka osiągnęła poziom 11 230 tys. ton, przy wzroście tylko o 0,4%, a produkcja jaj – 19 909 mln sztuk – wzrost o 4,3%. O tych wynikach decyduje pogłowie zwierząt hodowlanych. Według stanu na 1 stycznia br., liczone w tys. sztuk – wynosiło: bydło domowe – 4248,2, w tym krowy – 2364,4, trzoda chlewna – 7614,5, owce i kozy – 1473,8 i drób – 218389. W sumie – produkcja produktów pochodzenia zwierzęcego wzrosła o 2%. A ujmując całościowo – globalna produkcja rolna wzrosła o 2,8%. Można jednak z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że nie są to wyniki imponujące, a raczej średnie lub mierne. A jak na tym tle rysuje się perspektywa? Tu jednoznacznie wiarygodnych odpowiedzi nie ma. Na pewno będą to lata trudne, jak w całej gospodarce ukraińskiej, mocno zrujnowanej przez agresję ze strony Rosji. Nie ma też czytelnej odpowiedzi w programie rozwoju do 2020 roku. Są tam wymienione różne priorytety, ale nie ma w nich wymienionego rolnictwa i gospodarki żywnościowej. Będą oczywiście działania sprzyjające w wielu innych dziedzinach, ale jak one wpłyną i w jakim stopniu na rozwój wsi i rolnictwa, trudno w tej chwili powiedzieć. Trzeba być jednak dobrej myśli, zwłaszcza, że w perspektywie zmienią się warunki rozwoju, związane z europeizacją i stowarzyszeniem z Unią Europejską. A wtedy zacznie nabierać realnych kształtów działanie w stylu, że… razem jest lepiej czyli po ukraińsku „razom kraszcze”. Może poprawić się pogoda, w tym duchowa. A ta zawsze się liczy! A co z tego wynika lub może wynikać dla naszych, polskich producentów i eksporterów? Jedno jest pewne, że Ukraina pozostaje nadal polem do współdziałania i wzajemnie korzystnej współpracy dwu i wielostronnej. Mamy po temu dostatecznie duży i nowoczesny potencjał produkcyjny, organizacyjny i twórczo – intelektualny profesjonalnych praktyków. I pożądane doświadczenie w działalności zgodnie z zasadami i wymogami gospodarki rynkowej. Dysponujemy dobrą znajomością realiów ukraińskich ich specyfiki. Sprzyjający jest klimat dobrosąsiedztwa i kontaktów społeczno – politycznych. A jak te atuty wykorzystać? To problem dla obu stron do przemyślenia, a potem do konkretnego i konstruktywnego działania. Agresja rosyjskich ambicji imperialnych nie może tego pola współpracy zakłócać czy zawężać na czas dłuższy. Zło nie trwa wiecznie. Da się je przetrwać i przezwyciężyć. Mikołaj ONISZCZUK dodano: 2015-01-26 08:06:11 |
















Komentarz Mikołaja Oniszczuka