
Wydarzenia
|
Ostatni są pierwszymi Na styczniowej fali wzrostu
indeksów najwyżej wypłynęły akcje, które w ubiegłym roku przyniosły największe straty. Do granicy
zwyżki ich notowań może być już blisko. A do prawdziwej hossy na parkietach –
daleko.Giełdowym inwestorom mogą dzisiaj doskwierać zaburzenia błędnika, bo akcyjny roller coaster przyspieszył tak, jakby chciał wyprzedzić zbudowaną niedawno Formula Rossa z parku Ferrari World Abu Dhabi, najszybszą kolejkę górską świata. Akcje spółek, które w 2011 r. przyniosły największe straty, w styczniu tego roku były główną siłą napędową indeksów – zarówno na świecie, jak i w Warszawie. I nie chodzi jedynie o popularne wśród spekulantów małe firmy, ale przede wszystkim o większe stabilne przedsiębiorstwa. To tylko chwilowe odreagowanie inwestorów rozchwytujących tanie spółki czy zapowiedź relatywnie dobrej stopy zwrotu z tych walorów także na resztę roku? I czy w takich warunkach „efekt stycznia”, czyli popularne wzrosty w pierwszym miesiącu roku, to jedynie korekta w bessie, czy zwiastun hossy? Jeśli spojrzeć na WIG20, z 10 najgorszych spółek w 2011 r. siedem trafiło do grona najmocniejszych w styczniu: KGHM, GTC, PBG, Lotos, PKN Orlen, Pekao i TVN. dodano: 2012-02-28 12:34:37 |
















