Trudne doganianie
Grażyna Garlińska
Niestety, nie zmniejszają się dysproporcje w poziomie rozwoju
społeczno-gospodarczego między polskimi regionami. Różnice w kondycji społeczno-ekonomicznej między
najlepszymi a najsłabszymi województwami wynoszą nawet 60-70 punktów procentowych. Są więc one na
tyle duże, że powinno to znaleźć odzwierciedlenie w polityce państwa. Tym bardziej, że wraz ze
wzrostem gospodarczym istniejące anomalie najprawdopodobniej będą się jeszcze
powiększać.
Sytuacja
jest bowiem taka, że to właśnie regiony dobrze rozwinięte przyciągają kapitał, w tym przede
wszystkim inwestorów zagranicznych. Przyczyna jest prosta. Dysponują one chłonnym rynkiem, właściwą
infrastrukturą techniczną, instytucjami z tzw. otoczenia biznesu i innymi walorami. Liczy się przede
wszystkim atrakcyjność.
Górą
Śląsk i Mazowsze
Podobnie jak w poprzednim, także w najnowszym rankingu Instytutu
Badań nad Gospodarką Rynkową do klasy A, czyli najwyższej atrakcyjności zaliczone zostały dwa
regiony: Mazowsze i Śląsk. Nie zmienił się także „skład” drugiej grupy atrakcyjności (wielkopolskie,
pomorskie, dolnośląskie, zachodniopomorskie). Niewielkie „przetasowania” wystąpiły jedynie w
trzeciej i czwartej grupie województw. Te właśnie województwa (m.in.
warmińsko-mazurskie, podkarpackie, świętokrzyskie, lubelskie) mają najwięcej do zrobienia. Są to
bowiem województwa, w których większość wskaźników uwzględnianych w badaniach atrakcyjności IBnGR
(m.in. PKB, chłonność rynku, wielkość produkcji przemysłowej, stopień urbanizacji, dostępność
komunikacyjna) jest gorsza niż w innych regionach.
Szansa
dla słabszych
Czynnikiem korzystnie wpływającym na ocenę atrakcyjności tych województw
może być proces integracji Polski z Unią Europejską. Wschodnia granica Polski stanie się bowiem
zewnętrzną granicą UE. W związku z tym realne są w tych województwach inwestycje w infrastrukturę
transportową, co z pewnością zdynamizuje ich rozwój i poprawi dostępność komunikacyjną. To z kolei
spowoduje najprawdopodobniej wzrost zainteresowania i zaangażowania kapitału
zagranicznego. Pewną szansę rozwoju dla słabszych regionów stanowić może także
wyczerpywanie się atrakcyjnych prywatyzacyjnych ofert i w związku z tym możliwy wzrost liczby
inwestycji typu greenfield. Paradoksalnie bowiem regiony te oferują stosunkowo wysoką jakość życia,
na co składają się m.in. niewielkie zanieczyszczenie środowiska i relatywnie niski poziom
przestępczości. Województwa te mogą być także atrakcyjnym miejscem lokalizacji inwestycji ze względu
na niewielkie koszty pracy oraz niskie ceny wynajmu i zakupu obiektów przemysłowych oraz innych
nieruchomości. Sąsiadują także z silnymi i dużymi regionami, które stanowią chłonny rynek
zbytu.
Umieć się pokazać
Te wszystkie zalety
trzeba jeszcze umieć wyeksponować, a oprócz tego wykazać więcej inicjatywy w przyciąganiu
inwestorów. Niestety, wiele regionów i gmin niewiele robi w tym zakresie. Są oczywiście
wyjątki. W niektórych słabiej rozwiniętych województwach pojawiają się pewne
symptomy świadczące o możliwości powstawania tzw. efektu doganiania. Jest on jednak ciągle bardzo
słaby. Trudno więc wyrokować na tej podstawie o wyrównywaniu szans w konkurencyjnej walce regionów.
(grudzień 2000)
dodano: 2012-01-04 08:08:48
|