Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości
Wydarzenia
Zapomniani pisarze emigracyjni


Prof. dr Ewa Lewandowska-Tarasiuk

Twórczość pisarzy emigracyjnych jest mało znana w Polsce. A to oni, boleśnie zapomniani pisarze emigracyjni, wykreowali nieśmiertelny potencjał polskiej kultury. Naszym, obowiązkiem jest ocalać go od zapomnienia. Stanowi wielkie wyzwanie edukacyjne.

Gdy w ubiegłym roku Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie w Londynie, którego prezesem jest Regina Wasiak-Tayłor, w czasie Targów Książki w Warszawie prezentował w Klubie Księgarza zapomnianych pisarzy emigracyjnych i ich nieoceniony dorobek, gdy referenci ze środowisk akademickich Wielkiej Brytanii i Polski, członkowie Związku Pisarzy, w arcyciekawy sposób odsłaniali tajniki emigracyjnej literatury, a prof. Beata Dorosz z Instytutu Badań Literackich PAN swoją literaturoznawczą narracją ogromnie  zainteresowała słuchaczy, wielu z nich uznało konieczność częstszego, poznawczego uczestnictwa w kontaktach  z nieznanym im dotąd dorobkiem emigracyjnych twórców. Jako nauczyciel akademicki w kraju i od wielu lat profesor Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie w Londynie, nieustannie zafascynowana wielkim i niedocenianym potencjałem emigracyjnej kultury, której tajniki poznaję nieustannie na nowo, staram się prezentować moim studentom polską kulturę w jej perspektywie, kontekstach lokalnych i globalnych,  w których tworzyli i tworzą polscy pisarze w Wielkiej Brytanii.

I tak zrodziła się idea zorganizowania spotkania, które przybrało formę otwartego, kameralnego sympozjum pt.: „Zapominani pisarze emigracyjni". Odbyło się ono 20 marca br. w najstarszej uczelni pedagogicznej w Polsce, Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, a gościem akademickiej społeczności była właśnie prezes ZPPnO, Regina Wasiak-Taylor. Ta mieszkająca od kilkudziesięciu lat w Wielkiej Brytanii polska dziennikarka, pisarka, organizatorka kulturalnego życia na Wyspach, kreatorka wielu przedsięwzięć kulturalnych, spotkań z ludźmi nauki i kultury, związana ze środowiskami krajowymi i światowymi, skupiła uwagę słuchaczy: licznie zgromadzonych studentów, wykładowców, dziennikarzy, przeniosła ich w światy nieznane, choć często bliskie znajomością wielu ich kodów kulturowych, Wspomniała wielu pisarzy, których nazwiska zaczynają powracać do współczesnego obiegu kulturowego, mówiła o mniej i bardziej znanych ludziach polskiej kultury, ich drodze na Parnas, zmaganiach, które podejmowali, by na obczyźnie żyć i odnajdować w niej polskość...

Pamiętamy dobrze, że po obaleniu, komunizmu był kilkuletni okres wielkiego zainteresowaniu Emigracją, drukowano książki pisarzy emigracyjnych, mówiono i pisano o nich, ale to była tylko chwilowa moda. Niewielu z nich weszło do kanonu szkolnych lektur.
     Pamiętam jak na początku 90. lat ub. wieku zainteresowano się twórczością Ireny z Zabłockich Bączkowskiej, spokrewnionej z komediopisarzem Franciszkiem Zabłockim. Autorka jeszcze żyła, należała do długowiecznych. Odeszła w wieku 104 łat w 2006.

     Irena Bączkowska wydała w Londynie dwie wspaniałe książki: „Drogę do Brailowa” oraz „Wróble noce". Obie byly entuzjastycznie przyjęte przez najlepszych krytyków w polskiej diasporze, (że wymienię Stanisława Cata-Mackiewicza, Melchiora Wańkowicza, który napisał do Mieczysława Grydzewskiego: „Nie pamiętam, abym kiedy był pod takim czarem słowa”, obie książki były nagrodzone, ale są w Polsce dotąd... właściwie nieznane. Wydawało się, że obie zostaną opublikowane, ponieważ w lubelskim wydawnictwie UMCS wyszło jedno jej opowiadanie z książki „Droga do Brailowa", a była to znana seria lubelska wybitnych opowiadań XX wieku. Mimo zapowiedzi, nadziei, nie wyszły dotąd jej dwie książki, co jest zdumiewającą niesprawiedliwością. Jeszcze chciałabym wymienić inne wyjątkowej urody opowiadanie Bączkowskiej „Kujawski bal" bardzo cenione przez muzyków. Przypominam je, bo dzisiejsze sympozjum organizowane jest przez Zakład Wychowania Muzycznego i Literackiego.
     Literacka wartość literatury kresowej, bo taka tematykę uprawiała Irena Bączkowska (urodziła się w Kijowie) sięga najwyższych ocen. Wypada więc zapytać: kto na tym traci, nie znając tej literatury?


To tylko mały fragment wykładu prezeski ZPPnO, mówiła w nim o wielu twórczych indywidualnościach, a studenci słuchali przekazywanych treści z zapartym tchem. To swoisty fenomen odkrywania nieznanej kultury literackiej, artystycznej, realiów jej powstawania w czasach, gdy w Kraju polskie słowo podlegało cenzurze. To wielki szok dla młodych Polaków i dlatego prowadząc sympozjum i komentując treści objawiane na tym spotkaniu, starałam się. zainteresować zgromadzone licznie audytorium oryginalnością poetyk i biografii dotąd nieznanych twórców. Komentarze wydarzenia podjęli też profesorowie: Dyrektor Instytutu Pedagogiki: Franciszek Szlosek i Dziekan Wydziału: Maciej Tanaś. Bo czyż można sobie wyobrazić, że młodzi humaniści, pedagodzy mogliby nie znać twórczych środowisk Oficyny Poetów i Malarzy, w której „pod mostem” drukowano poezję. Mieczysława Paszkiewicza, Bolesława Taborskiego, Czesława Miłosza i wielu innych pisarzy. Czyż można nie pamiętać np. o tym, że Bolesław Taborski był licencjonowanym tłumaczem dramatów Karola Wojtyły, że właśnie on przetłumaczył na język angielski dzieło prof. Jana Kotta pt.: „Szekspir Współczesny" które, jak ocenili światowi badacze teatrologii szekspirowskiej i reżyserzy, istotnie odmieniło stereotypy tradycyjnych, szekspirowskich interpretacji? Czy można pogodzić się z nieznajomością tekstów poetyckich pisanych przez Zdzisława Broncla, tych na korze brzozowej?

To właśnie do tych słów muzykę tęsknoty i wiary w sens życia i poezji stworzył nasz kolega kompozytor: Adam Pietruszka, a wokalną, artystyczną interpretacje zaprezentowały studentki: Aleksandra Skibniewska i Anna Puścian. Zabrzmiały też w aktorskiej interpretacji Magdaleny Ostolskiej frazy wybitnych poetów emigracyjnych: Mieczysława Paszkiewicza, Bolesława Taborskiego, Krystyny Bednarczykowej, Zdzisława Broncla. Audytorium pozostawało pod urokiem artystycznych kreacji słów obrazów i dźwięków... Było to piękne przedsięwzięcie odsłaniające kulturowe, nieznane oblicza polskości poza granicami Kraju. Skoro, jak powiedział emigrant-poeta Kazimierz Wierzyński, którego 50 rocznicę śmierci w Londynie czciliśmy tak niedawno na poświęconej mu niezwykle ciekawej merytorycznie Konferencji zorganizowanej przez PAN IBL i PUNO: bo nie ma ziemi wybieranej, jest tylko ziemia przeznaczona, to właśnie przeznaczona ziemia stworzyła tych wielkich twórców polskiej kultury, która w swej różnorodności i bogactwie jest jedyna... polska. (czerwiec 2019)


dodano: 2019-06-08 08:50:00